POLSKI SYSTEM NISZCZY PSYCHICZNIE DZIECI POMAGAJĄC RODZICOM ,,alienatorom” WSPIERANYM PRZEZ ICH RODZINY (dziadkowie,obecni partnerzy, adwokaci,znajomi)-odizolować dziecko od drugiego rodzica!!!

Alienacja rodzicielska – perfidna wyrafinowana forma przemocy wobec dziecka!!!
Dziejące się powszechnie a skrzętnie ukrywane przed świadomością otoczenia zjawisko ALIENACJI RODZICIELSKIEJ polega na działaniach tzw.rodzica kontrolującego (będziemy nazywać go alienatorem) oraz ludzi wspierających go (nazwiemy ich tu Drużyną Alienatora) mających na celu całkowite zniszczenie relacji pomiędzy dzieckiem a rodzicem, który ze względu na ustalenia systemu sądowego jest zazwyczaj „rodzicem weekendowym” lub – jak się go niejednokrotnie określa – „rodzicem drugoplanowym”

 

Alienacja Rodzicielska jest przemocą psychiczną względem dziecka, druzgocącą dziecięce serce istoty, która po prostu kocha oboje rodziców, wypaczającą model relacji międzyludzkich w rodzinie, poczucie bezpieczeństwa a w ostateczności – osobowość rosnącego człowieka. Wpaja mu w podświadomość lęk, arogancję, świadomość, iż można manipulować ludźmi i bawić się ich emocjami, nie licząc się z ich następstwami.

Ale po kolei.

Aktorzy

– Dziecko znajdujące się pod stałym wpływem alienatora, mieszkające z nim pod jednym dachem, ufające mu, kochające go,

– rodzic, względem którego stosowane są manipulacje dzieckiem,

– alienator i jego drużyna (rodzice, krewni, znajomi zjednoczeni pod flagą wspólnego prania mózgu dziecku),

– otoczenie dziecka (przedszkole, szkoła, koledzy).

 

Sceną dziejących się wydarzeń są miejsca, w których toczy się życie dziecka.

 

Metody stosowane przez alienatora celem osiągnięcia celu (izolacja drugiego rodzica, wzbudzenie w dziecku niechęci do jakichkolwiek kontaktów, wzbudzenie w dziecku poczucia. iż drugi rodzic jest gorszy, mniej wartościowy a kontakty z nim są jedynie stratą czasu i powodem do irytacji oraz przykrości wyrządzanej kontrolującemu rodzicowi) obejmują trzy zasadnicze grupy zachowań. Trwające zazwyczaj latami, stają się dla dziecka codzienną karmą, rzeczywistością, którą identyfikuje, jako jedyną w świecie (nie zna innej lub jej po prostu nie rozumie w kontraście z codziennością), a co za tym idzie – skuteczność tych poczynań jest niezwykle skuteczna. Kropla drąźy skałę, układanka mozaiki w głowie dziecka oraz makabryczna gra jego emocjami (poczuciem winy względem rodzica kontrolującego, ale i rodzica, w którego kierowane są te działania) – przynosi oczekiwane efekty.

Hitler, Stalin i Breivik

Eksperci wskazują, że efektem ALIENACJI RODZICIELSKIEJ mogą być problemy emocjonalne, większa podatność na nałogi, problemy w budowaniu związków intymnych w dorosłym życiu, a nawet choroby psychosomatyczne i psychiczne, a także tendencje samobójcze.

Bez obecności drugiego rodzica wychowywali się najgłośniejsi terroryści obecnego wieku oraz najwięksi zbrodniarze ubiegłego wieku, wymieniając wśród nich Adolfa Hitlera, Józefa Stalina, Andersa Breivika, Osamę bin Ladena i  Adolfa Eichmana.

Zdaniem specjalisty Breivik i bin Laden mogli doświadczyć alienacji rodzicielskiej, a demonstrowane przez nich motywy religijne ich zbrodni mogły w rzeczywistości być racjonalizacją postaw wynikających z zaburzeń psychicznych spowodowanych tym procesem.

Spójrzmy na mechanizm trzech metod działania alienatora i jego drużyny:

1. „widzisz, co się dzieje, gdy on jest” – powtarzane, jak mantra, wskazuje na negatywność zdarzeń i emocji, z którymi  styka się dziecko i które przeżywa w sytuacji pojawiania się drugiego rodzica: przykładów tego jest wręcz niepoliczalna ilość: „nie zadbał o ciebie i znów wróciłeś przeziębiony, znowu muszę brać wolne i siedzieć przy tobie, wszystko przez niego”, „czemu jesteś taki brudny? nie dba o ciebie,, zobacz, jak my dbamy”, „znów zginęła ta droga zabawka, którą zabrałeś do niego, nie zabieraj już żadnych, bo – sam widzisz – giną i więcej ich nie będziesz miał”, „kupiłam ci taką ładną czapkę i zobacz – zabrał ci ją, muszę się dopraszać, by n a m ją oddał”, niejednokrotnie prowokowane są przeróżne awantury podczas przyprowadzania dziecka do domu alienatora lub podczas podejmowania dziecka stamtąd, bierze w niej udział alienator oraz jego otoczenie, robione są w ten sposób, by widzieli je lub słyszeli sąsiedzi, potencjalni świadkowie „niezrównoważonych zachowań drugiego rodzica” itd.). Wywoływane są w dziecku emocje, które podlewane paliwem komentarzy, ckliwych pożegnań, rosną do rangi dramatycznych rozstań we łzach, rozpaczy, bo dziecko odchodzi od kochających go ludzi a idzie z p r o b l e m e m, który trzeba usunąć. Burzliwość tych zdarzeń w oczach dziecka staje się powodem złego samopoczucia pozostającego w domu rodzica, jego bliskich a powodem tego jest ono właśnie, gdyż idzie z tym drugim. Budzi się w nim poczucie winy, które nie daje się niczym racjonalnie ani wyjaśnić ani usunąć. Jest coraz głębsze i zaczyna wywoływać zarówno dolegliwości emocjonalne (choćby moczenie nocne powodowane lękiem, ataki agresji, niekontrolowanej złości) ale i rzeczywiste dolegliwości somatyczne (zaparcia lub rozwolnienia, bóle brzucha, bóle głowy powodowane naprężeniem aparatu żucia i napięcia mięśni sterujących żuchwą, zaburzenia snu itd). Trwające przez dłuższy czas zaczynają się przeradzać w dolegliwości chroniczne, przypisane do niego i stanowią powód do podawania przeróżnych medykamentów. Uczy się więc dziecko kolejnej chorej logiki – na wszystko jest pastylka. Musi być leczone ” ze względu na działania „tamtego”.

 

2. „iluzja decyzji” – manipulujący bezwzględnie alienator tak ustawia siebie w rozgrywce przeciw drugiemu rodzicowi, by wszystkie komunikaty płynące „na zewnątrz” wiązane były z „decyzjami” dziecka a nie jego/jej. „Dziecko nie chce iść do ciebie, nie będę go przecież zmuszać”, „nie wymusisz na nim tego, by poszedł do ciebie, żadnym postanowieniem sądu”, „dziecko zdecydowało, że dziś zostaje w domu” – to treści, które alienator przekazuje rodzicowi, wobec którego toczy się emocjonalna wojna. Po jakimś czasie dziecko wystawiane jest na linię frontu, by to ono wypowiadało te przekazy, które uprzednio zostały mu odpowiednio wyjaśnione, każda wątpliwość, która zrodziłaby się w sercu dziecka – skruszona, nie ma tu miejsca na wątpliwości, idź i powiedz, oczekuję tego od ciebie (domyslnie: żądam tego). I dziecko to robi. Co więcej – metodą wzmacniającą taki mechanizm jest n a g r a d z a n i e dziecka czy to słowami, czy po prostu przedmiotami, których wartość buduje się w głowie dziecka i wytwarza się pragnienie ich posiadani pomimo ich całkowitej nieprzydatności. Kolejna zabawka, wymarzony zestaw klocków, a u starszych gadżety elektroniczne należą do powszechnych środków wzmacniania negatywnych zachowań przedmiotami. Uśmiechnięty alienator, zafundowana kolejna rozrywka w obecności pozostałych członków drużyny alienatora czy też po prostu włączony telewizor i bezkrytyczne zezwolenie na korzystanie z niego to codzienność dziecka, które poddawane jest manipulacji alienacyjnej. Dziecko wzrasta w przekonaniu, że to ono decyduje. Iluzja decyzji ciągnie się za nim niejednokrotnie latami, przenosząc się w dorosłość i zaburzając umiejętność trzeźwego wglądu w otaczające człowieka sprawy. Rozczarowanie pojawiające się, gdy zdaje sobie sprawę , iż było przez lata marionetką w życiu pozornie najbliższego sobie człowieka i jego otoczenia, potrafi być rozdzierająco bolesne i rozczarowujące. Niszczy zaufanie i wszystko, co alienator zdołał wytworzyć, gdyż okazuje się być kłamstwem.

3. „białe rękawiczki i syndrom sieroty”: alienator wszystkie swoje działania wykonuje w białych rękawiczkach tak, by nie można było zarzucić mu działania wbrew tzw. „dobru dziecka”. Przenoszenie „decyzji” na dziecko, podpowiadanie mu, jakich reakcji oczekuje, wzmacnianie tego procesu za pomocą systemu nagród, sączenie dziecku latami rzeczywistości zgodnej z wizją alienatora i jego drużyny – wszystko to składa się na stan, w którym dziecko zaczyna być przekonane, iż dla świętego swojego spokoju lepiej by było, gdyby faktycznie zaprzestał kontaktować się z drugim rodzicem. Biorąc pod uwagę zwykły rachunek zysków i strat oraz własny instynkt samozachowawczy (dziecko chce mieć spokój) – jest zdesperowane i gotowe na „podjęcie ostatecznej decyzji”, co niejednokrotnie dochodzi do skutku. Rozerwanie kontaktu pomiędzy dzieckiem a rodzicem prowadzi w linii prostej do zniszczenia relacji, a przecież to jest własnie celem alienatora i jego drużyny. To m y tylko potrafimy dać ci miłość, to m y przekazujemy ci jedyny wzorzec, według którego będziesz żył, oceniał ludzi, wartościował ich, to m y decydujemy o tym, co lubisz, a co nie, to m y decydujemy o tym, na jakie zajęcia będziesz chodził, czym się bawił, z jakimi kolegami spotykał. Odcięcie dziecka od rzeczywistości drugiego rodzica stawia je w pozycji bezrefleksyjnej kukiełki, która sterowana, oduczana jest analitycznego myślenia, a z pewnością otwartego wypowiadania się o swoich emocjach innych, niż akceptowane przez alienatora. Wszystko ma być tak, jak m y sobie tego życzymy. By nie musieć liczyć się z kimkolwiek, by nie brać odpowiedzialności za wychowanie dziecka, by nie tłumaczyc nikomu niczego. To m y cię wychowujemy, jesteś nasz. Jak przedmiot. I my mamy w ł a d z ę. Nad tobą. Ta „władza” niejednokrotnie przenoszona jest na dorosłego już człowieka, który nie może zbudować swojej rodziny, gdyż alienator i jego drużyna ponownie sięgają po swoją „własność”, odpalają te same pociski, których używali do niszczenia poprzedniego „wroga”, z tą różnicą, że teraz dzieje się to wobec człowieka przynajmniej metrykalnie w innym momencie życia.

Alienator konsekwentnie odcina od dziecka „tamtą” część rodziny, kolegów, znajomych, których obecność mogłaby zaburzyć efektywność jego poczynań względem dziecka. Osierocone z jednego z rodziców, z jednym odciętym skrzydłem, cały czas ma odgrywać rolę zadowolonego i szczęśliwego dziecka swojego „jedynego kochającego rodzica,  który dba o nie tak, jak nikt inny nie potrafi i który zapewnia mu wszystko, czego ono potrzebuje”.

Dlaczego to wszystko piszę?

 

Ano dlatego, iż takich sytuacji, takich „rodzin” jest wokoło nas zbyt wiele, by o tym milczeć. Ludzie dotknięci procesem alienacji rodzicielskiej to przede wszystkim dzieci, które widujemy na ulicach, spotykamy w szkołach, to milczący świadkowie systematycznego niszczenia ich wewnętrznego „ja”, dziecięcej wrażliwości, czułości, to istoty przerabiane na bezemocjonalnych cyborgów, których zadaniem jest zaspakajanie alienatora i jego chorej potrzeby niszczenia drugiego rodzica z powodów jemu tylko znanych. Odgrywanie się dzieckiem na drugim jego rodzicu za własne niepowodzenia, rozczarowanie, zwykła zemsta, są dowodem intelektualnej i emocjonalnej płaskości i całkowitej niedojrzałości do bycia rodzicem właśnie. Te dzieci w szkołach nie raz wybuchają nagłym gniewem, wdają się w bójki (wiadomo: „z rozbitej rodziny”, „taki własnie przykład wynosi z domu weekendowego rodzica”, „w ten sposób uczą go załatwiać konflikty”), nie potrafią się skupić nad zajęciami, widoczne zaczyna być, iż z dzieckiem jest coś nie tak. Rodzic alienator pytany przez nauczycieli zapewnia, że wszystko jest w porządku, tylko ten drugi… I robi to tak, by dziecko słyszało – patrz mechanizm nr 1.

gabinet@gajowiec.pl:

Nie można zapominać, że drugą częścią tej układanki są dorośli odcinani od swoich dzieci i ich reakcje na zaistniałą sytuację. W praktyce gabinetowej coraz częściej stykam się z osobami, których już dawno przerósł poziom stresu związanego z alienowaniem ich dzieci. Ludzie ci nie umieją poradzić sobie z napięciami i objawami wywoływanymi sytuacją. Nikt nie podał im nigdy recepty na to, jak radzić sobie w takiej sytuacji, no a przecież tego oczekuje się od nich – dojrzałości, dorosłości i „brania życia na klatę”. Pozaciskane zęby, przepona, która dawno zapomniała, jak prawidłowo pracować, napięte mięśnie dna miednicy, zaburzenia snu, koncentracji, bóle ramion, bioder, bóle głowy – to tylko część tego, z czym przychodzi się mierzyć. Zmiany w systemie hormonalnym w odpowiedzi na zdarzenia związane z procesem alienacji dziecka od rodzica są wręcz niemożliwe do oszacowania. Trwające latami prowadzą do powstawania schorzeń nijak nie wiązanych z powodem rzeczywistym, choćby do schorzeń nerek, żołądka ale w znacznej mierze do chorób narządu ruchu i pochodzących od niego objawów. Warto czasem podpytać pacjenta, jaka jest sytuacja pomiędzy nim a dzieckiem, o ile coś nasuwa nam podejrzenia, iż na tym polu są jakieś nieuporządkowane sprawy.

 

Pacjentami są także dzieci ale niestety niewiele to zmienia, gdyż po sesji terapeutycznej wracają dokładnie w to samo miejsce zamieszkania, do tego samego środowiska „wychowującego”, a raczej drenującego jego dziecięctwo w bezwzględnie okrutny sposób. terapia więc wydaje się bezcelowa, choć dziecko może z niej korzystać choćby chwilową ulgą. Proces terapeutyczny uwzględniać powinien jednak zmianę stylu życia, który doprowadził do danego schorzenia a w tej sytuacji nie ma o tym mowy. Tworzony jest kolejny pozór czegoś, co kosztuje, angażuje czyjś czas, energię i wszystko to zostaje rozproszone wskutek działań alienatora.

 

Jeśli wiesz o sytuacji, która w części choćby przypomina Ci wyżej opisane mechanizmy, jeśli z Twoim dzieckiem do szkoły chodzi takie, które dotknięte jest tym bezwzględnym mechanizmem niszczenia – spróbuj o tym mówić głośno, otocz je ciepłem i zrozumieniem, pokazuj mu to, iż kochanie obojga rodziców jest dobre i dla niego bezpieczne. Pokazuj, że równowaga stanowi bezpieczeństwo. Wskazuj taką rodzinę, jako miejsce przemocy psychicznej wobec dziecka. Jak namawia nas Rzecznik Praw Dziecka: REAGUJ, MASZ PRAWO.

kontakt: www.gajowiec.pl, gabinet@gajowiec.pl, tel. 0602 786 988

 

 

Emil k2

Autor: Emil k2

Komentarze na facebooku

komentarzy

One thought on “POLSKI SYSTEM NISZCZY PSYCHICZNIE DZIECI POMAGAJĄC RODZICOM ,,alienatorom” WSPIERANYM PRZEZ ICH RODZINY (dziadkowie,obecni partnerzy, adwokaci,znajomi)-odizolować dziecko od drugiego rodzica!!!

  1. jestem pod wrażeniem . opis identycznie pasujący do sytuacji w 101% A kurator sadowy uczestniczy w spotkaniach , karze mi zrobić szkolenie psychologiczne pedagogiczne w celu zdobycia umiejętności żeby dziecko nie ociekało z domu głównego opiekuna jak drogo rzedny rodzic przybywa na kontakt.
    Myślę ze komuś zależny żebyśmy mieli takie społeczeństwo, fajny biznes. pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *