Żywność genetycznie modyfikowana jest groźna dla zdrowia !!!

Kanadyjscy naukowcy wykazali, że spożywanie produktów zawierających składniki genetycznie zmodyfikowane (GMO) naraża konsumentów na różne rodzaje pestycydów. Obecność tych toksyn wykryto m.in. we krwi ciężarnych i noworodków.

GMO możemy określić jako wielki eksperyment związany z tworzeniem nowych organizmów niewystępujących w przyrodzie. Należy pamiętać, że w wielu przypadkach poprawianie matki natury przez człowieka kończy się niepowodzeniem. Organizm genetycznie modyfikowany (GMO) jest produktem inżynierii genetycznej, która uwzględnia interwencję (za pomocą metod w przyrodzie niewystępujących) w genom naturalnie stworzony w wyniku ewolucji.
W polskiej ustawie o GMO wyszczególnione są techniki inżynieryjne, które dopuszczone są do stosowania przy tworzeniu nowego organizmu niewystępującego w naturze. Nadużyciem jest głoszenie informacji, że produkty inżynierii genetycznej niczym się nie różnią od uzyskiwanych tradycyjnym metodami odmian roślin i zwierząt, w tym ras psów, koni, a nawet mieszańców międzygatunkowych, jak pszenżyto czy muł. Głosicielom tego kłamstwa Stowarzyszenie Ochrony Zdrowia Konsumentów przyznaje nagrodę Złotego Muła.
W inżynierii genetycznej wykorzystuje się bakterie i wirusy guzotwórcze i plazmidów kodujących geny oporności na antybiotyki. Niosą one ze sobą zagrożenia, których najbardziej się obawiamy, mianowicie, szerzenia się czynników rakotwórczych oraz narastania oporności na antybiotyki. Te najbardziej niebezpieczne zagrożenia zdrowia i życia mogą rozprzestrzeniać się przez żywność i pyłki roślin modyfikowanych genetycznie.
W nauce wyróżnia się dwa rodzaje zagrożeń związanych ze stosowaniem w pożywieniu człowieka tego typu produktów:

  • zagrożenia bezpośrednie – I generacji, które dotyczą bezpośredniego niekorzystnego wpływu na zdrowie człowieka ze strony organizmów genetycznie modyfikowanych.
  • zagrożenia pośrednie – II generacji, które wiążą się z budzeniem genów niebezpiecznych i usypianiem genów ochraniających organizm.

Ulepszanie” danego gatunku roślin czy zwierząt metodami inżynierii genetycznej powoduje, że nabywają one nie tylko cech oczekiwanych i korzystnych z punktu widzenia producentów żywności przemysłowej. Często uzyskują one właściwości niebezpieczne dla ludzi. Jedną z nich jest oporność na działanie antybiotyków. Po zjedzeniu produktu GMO o takich właściwościach, jego geny odpowiadające za antybiotykooporność wbudowują się w DNA np. bakterii zasiedlających jelita konsumenta. W efekcie organizm pacjenta nie reaguje na podawany w leczeniu ciężkiej choroby antybiotyk (lub nawet na całą grupę antybiotyków). Jest to oczywiście zagrożenie życia. Może się wydarzyć taka krytyczna sytuacja, w której bakterie okażą się oporne na jedyny dostępny antybiotyk i pacjent umrze.

Inną istotną cechą organizmów modyfikowanych jest alergenność. W 2000 roku Amerykańska Akademia Nauk opublikowała informację na temat zjawiska plejotropii. Polega ono na tym, że gen wstrzelony do materiału genetycznego gospodarza lokuje się w miejscu przypadkowym w sąsiedztwie innych genów już tam obecnych. Nowa konstelacja genów może być powodem produkcji nowych białek mających charakter alergenów czy toksyn, wcześniej lekarzom nie znanych.
Tych właśnie zagrożeń nie dało się uniknąć w minionych latach, o czym świadczą odnotowane przypadki szkodliwego wpływu GMO na zdrowie konsumentów – na przykład kukurydza ze zmodyfikowanym DNA spowodowała u konsumentów niezwykle nasilone odczyny alergiczne. Doprowadziła nawet do wstrząsu anafilaktycznego u co najmniej 20 konsumentów na kilka tys. osób, które zgłosiły tego rodzaju reakcje alergiczne.
Chociaż trudno jest odrzucić wszelkie ryzyka związane z I generacją, wydaje się, że II generacja zagrożeń może być jeszcze groźniejsza. Otóż naukowcy odkryli geny, które mogą być usypiane bądź budzone przez spożywanie produktów genetycznie modyfikowanych (oraz przez inne czynniki środowiskowe takie jak promieniowanie jonizujące). Oznacza to, że GMO może unieczynnić geny, które chronią nasz organizm np. przed nowotworami. Z drugiej strony może nastąpić pobudzanie genów związanych z zespołem metabolicznym (zalicza się do niego otyłość, cukrzycę, nadwagę i cały szereg innych schorzeń, które uznajemy obecnie za najczęstsze na świecie).
W jakiej postaci konsumenci spotykają się z GMO?
Mamy do czynienia z 3 następującymi postaciami:

1. Owoce i warzywa – organizmy genetycznie modyfikowane w takiej formie są najbardziej groźne, ponieważ występuje w nich białko w formie surowej. Białko, które jest pestycydem wbudowanym w organizm rośliny (plant incorporated pesticide – PIP), ma za zadanie zabić czy odstraszyć szkodniki upraw. Rzeczywiście, z tego powodu owady nie zjedzą tej rośliny. Niestety my tak! Nie wiemy bowiem o tym, że wbudowany jest w nią nieusuwalny pestycyd, który ma właściwości alergenne i toksyczne.

2. DNA – może być w wyniku rozmaitych procesów rozkładu obecne w bardzo wielu produktach spożywczych. Stanowi też zanieczyszczenie rafinatów, produktów pochodzenia GMO, jak lecytyna, która jest bardzo powszechna we wszystkich produktach spożywczych gotowych, jak cukier, olej rzepakowy.

3. Wytwory przemysłowej produkcji żywności, które wprawdzie pochodzą z organizmów genetycznie modyfikowanych, ale przynajmniej w teorii nie powinny zawierać nawet śladów DNA, fragmentów łańcuchów aminokwasów, a tym bardziej białek powstałych z zastosowaniem metod inżynierii genetycznej.

W Polsce służby sanitarne, które są odpowiedzialne za egzekwowanie prawa, nie wykonują prawidłowo swoich obowiązków związanych z kontrolą tych produktów. Jeśli to się nie zmieni, nieważne jak restrykcyjne prawo byśmy wprowadzili, pozostanie ono prawem martwym.
Niestety w obecnej sytuacji konsumenci nie mogą opierać się na informacjach o zawartości bądź braku GMO w danym produkcie, ponieważ nie są one do końca wiarygodne. Nie ma znaczenia, że prawo zabrania drukować takie informacje małym drukiem, gdy producenci wobec paraliżu władz sanitarnych mają okazję w ogóle ich nie drukować (z czego wielu korzysta).
Według mnie wniosek jest prosty, służby sanitarne powinny pobierać materiał losowo z półek sklepowych, badać w kierunku zawartości GMO. W przypadku wykrycia nieprawidłowości, powinno się taką firmę ukarać i jednocześnie dostarczyć konsumentom informacji za pomocą mediów na temat nieuczciwych praktyk danego producenta. Działa tutaj zasada, mówiąca, że im większa ilość kontroli, tym większe bezpieczeństwo konsumentów.
autor: dr Zbigniew Hałat,
Emil k2

Autor: Emil k2

Komentarze na facebooku

komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *