Co ukrywają maski stowarzyszeń filantropijnych?

Niestety wiele instytucji mających wpisane na sztandar filantropię, miłosierdzie, charytatywność, czyli ogólnie mówiąc szeroko pojętą pomoc, szkodzą i uprzykrzają życie normalnych ludzi.

Trzeba być ślepym i głuchym, by wierzyć w bajki jakoby masoneria była jedynie stowarzyszeniem filantropijnym i nie uprawiała polityki. Po raz kolejni wolnomularze spotkają się w gmachu Zgromadzenia Narodowego (niższej izbie parlamentu francuskiego) na konferencji zatytułowanej: „Spojrzenia Masońskie na Cywilizację Cyfrową i Humanizm”.
Organizatorem debaty, która rozpocznie się 5 listopada o godz.15, będzie krąg międzyobediencyjny Franc-Maçonnerie § Société. Zebranie rozpoczną Jean-Louis Touraine, deputowany z Renu, Bernard Ollagnier, przewodniczący masońskiego Think-Thank FM§S oraz jego zastępca, Emmanuel Pierrat. Następnie, o „wolności” będą mówić: Pascal Berjot, Wielki Mistrz Wielkiej Loży Tradycyjnej i Symbolicznej Opery (GLTSO), Edouard Habrant, Wielki Mistrz Wielkiej Francuskiej Loży Mixte (GLMF), Hervé Cuillandre, pisarz, ekspert w dziedzinie systemów informatycznych i Jean-Michel Semely, dyrektor Arobase.
Zebranie zakończy się podsumowaniem wniosków i kolacją w ekskluzywnej restauracji „Chez Françoise” na Placu Inwalidów.
Na tym nie koniec spotkań, bo masoni w Paryżu 8 grudnia będą dyskutować o ich wizji duchowości i koegzystencji.
W tej maskaradzie organizowanej przez masońskie wydawnictwo LGL i portal „Ideał Masoński” – opowiadającymi się za religijnym synkretyzmem – weźmie udział, nazywany „księdzem katolickim”, były duchowny Pascal Vesin.
Był on kiedyś proboszczem w Magève (Sabaudia), ale za przynależność do wolnomularstwa został ekskomunikowany w 2014 roku.

Przykłady szkodliwych stowarzyszeń filantropijnych:

Kontrolowana przez Rothschildów Fundacja Andrew Carnegie na Rzecz Rozwoju Edukacji i Generalna Rada Edukacji Rockefellera odegrały olbrzymią rolę w spisku, polegającym na przejęciu umysłów dzieci na całym świecie. Archontyczne rodziny założyły fundacje wolne od podatku – Rockefellerowie mają ich wiele – aby sfinansować agendę pod przykrywką filantropii i przekazywania pieniędzy na cele społeczne. Tym samym mogą realizować swoje okropne cele, nie płacąc nawet podatków. Oszustwa fundacji wolnych od podatków zostały szczegółowo ujawnione w latach pięćdziesiątych przez Komitet ds. Kontroli Fundacji Wolnych od Podatków, bardziej znany jako Komitet Reece’a (Carroll Reece był jego przedstawicielem). Główny inspektor Norman Dodd wykonał świetną robotę, ujawniając agendę, której służyły fundacje. Darowizny Camegie na rzecz Pokoju Międzynarodowego tak naprawdę służyły manipulacjom
wojennym, aby zmienić oblicze amerykańskiego społeczeństwa. Został nawet wysłany telegram do prezydenta Woodrowa Wilsona. Miał on nie pozwolić, by I wojna światowa zbyt szybko się zakończyła. Zmieniła ona na zawsze amerykańskie społeczeństwo (zobacz And The Truth Shall Set You Free). Oto zakłamani, bez serca i duszy Archonci, którzy nie przejmowali się masowymi zbrodniami wojennymi. Ale co się stało, gdy Dodd ujawnił szczegóły wraz z dowodami w postaci dokumentacji? Oczywiście nic. Ci, którzy kontrolują fundacje, kontrolują też polityków, którym każą robić to, co chcą. Archontyczne korporacje przeniosły się do sfery edukacji, po tym jak opanowały rządy i ich agencje.
Monsanto, jedna z archontycznych obrzydliwości – biotechnologiczna wersja Goldmana Sachsa – finansuje uniwersytety i obsadza zarządy „edukacji” swoimi ludźmi, aby mieć pewność, że ich plan zabijania ludzi genetycznie modyfikowaną żywnością, pestycydami i herbicydami spotka się z aprobatą akademii i zostanie wprowadzony do programu nauczania. Michael Gove, przerażający sekretarz edukacji w konserwatywnym rządzie Camerona w Wielkiej Brytanii, chciał pozwolić korporacjom, by otworzyły prywatne szkoły. Powstała grupa nacisku „Jasny Błękit” pod pozorem Orwellowskich „wolnych” szkół, aby zastosować inwersję odnośnie do tego, co zostało zasugerowane.

W 2015 r. prokuratura Generalna FR uznała za organizacje niepożądane na ziemi rosyjskiej Fundację Społeczeństwo Otwarte (Open Society Foundations) i Fundację Wsparcie (OSI Assistance Foundation). Obie należą do Fundacji Sorosa
Powołując się na rzeczniczkę Prokuratury Generalnej Marinę Gridniewą.
– Ustalono, że działalność Fundacji Społeczeństwo Otwarte i Instytutu Społeczeństwo Otwarte Fundacja Wsparcie stanowi zagrożenie dla podstaw ustroju konstytucyjnego Federacji Rosyjskiej i bezpieczeństwa państwa – poinformowała Gridniewa.
Zaznaczyła, że decyzję prokuratury skierowano do Ministerstwa Sprawiedliwości w celu włączenia organizacji, których dotyczy, do listy tych zagranicznych i międzynarodowych podmiotów, których działanie uznano za niepożądane w Rosji.

W 2017 r. Pakistan zapowiedział, że co najmniej dziesięć fundacji finansowanych z zagranicy zostanie zamkniętych.
Jedną z nich jest organizacja charytatywna założona przez George’a Sorosa. Państwo zaostrzyło w ten sposób swoje stanowisko wobec krajowych i międzynarodowych organizacji pozarządowych. Niektóre z nich były oskarżane o wykorzystywanie swojej działalności jako przykrywki dla szpiegostwa. Przedstawiciel Pakistańskiego Forum Humanitarnego (PHF), które reprezentuje 63 międzynarodowe organizacje, powiedział, że ministerstwo spraw wewnętrznych wystosowało do dziesięciu organizacji „pisma odmowne”, co oznacza, że ich wnioski o rejestrację zostały odrzucone.

Fundusze norweskie to forma bezzwrotnej pomocy finansowej przyznawanej 16 krajom członkowskim Unii Europejskiej, w tym Polsce, w celu niwelowania różnic ekonomicznych i społecznych w ramach Europejskiego Obszaru Gospodarczego. W Polsce dystrybucją środków w ciągu pięciu lat w ramach programu „Obywatele dla demokracji” zajmowała się Fundacja im. Stefana Batorego. Jej założycielem jest George Soros, sympatyk „Gazety Wyborczej” – który zainwestował 17 mln dol. w Agorę, jej wydawcę.
Pieniądze z funduszy norweskich – zamiast zgodnie z założeniem trafiać do różnych, również mniejszych ośrodków i organizacji – trafiały przede wszystkim do wielkich metropolii (prawie 40 proc. do Warszawy) i projektów skrajnie ideologicznych. „Przykładem jest projekt Fundacji Ad Hoc, który stanowił de facto wewnętrzne szkolenie aktywistów LGBT z umiejętności przygotowywania narracji w mediach społecznościowych. Wielokrotnie dofinansowania otrzymało warszawskie stowarzyszenie Lambda na cykl szkoleń i happeningów dla aktywistów gejowskich” – czytamy w stanowisku 50 organizacji samorządowych z całej Polski.
Czy wczorajszy Tęczowy Piątek to kolejny ‚projekt’ Fundacji Ad Hoc i Fundacji im. Stefana Batorego? I czy aktywiści LGBT zostali przeszkoleni do kolejnego zadania jakim jest deprawacja dzieci?

Kolejnym dobitnym przykładem takiej szkodliwej instytucji filantropijnej jest Fundacja Kidprotect założona przez Jakuba Śpiewaka. Miała nieść pomoc ofiarom pedofilii i dbać o bezpieczeństwo dzieci w internecie. Jak się okazało, była to tylko przykrywka do wyłudzania pieniędzy na prywatne cele założyciela. Facet zamiast pomagać dzieciakom pomagał sam sobie. Co ohydniejsze jego fundacja dwukrotnie była beneficjentem akcji przekazywania 1% podatku. Taka postawa rzutuje na zaufanie ludzi do tego typu akcji. A przecież cała akcja jest po to, by realizować szczytne cele. My naiwnie myśląc, że pomagamy ofiarom złych panów, sami staliśmy się ofiarami, chyba jeszcze gorszego pana. Szanowny pan Śpiewak jak sam przyznał, przekazywane pieniądze wydawał na drogie zagraniczne wakacje, markowe ubrania, oryginalne perfumy, zegarki, wybrał też w bankomatach z konta fundacji 170 tys. zł gotówki.

Równie plugawą organizacją jest Greenpeace. Chyba bardziej obrzydzającej ludziom życia komórki już nie ma. To ciało składa się z dwóch warstw. Na górze siedzi wyrachowane szefostwo, misternie liczące zyski i planujące jakim urzędasom z UE dać łapówę by głosili takie kłamstwa jak globalne ocieplenie i konieczność walki z nim. Notabene ta walka kosztowała nas już 900 miliardów euro. Na dole zaś egzystują ekoidioci. Przywiązują się do torów. Koczują pod sklepami z odzieżą i napadają na ludzi wychodzących w futrach. Wkraczają na prywatne posesje, przy okazji dewastując co się tylko da, bo chcą uwolnić psa „uwięzionego” w budzie w ciągu dnia. Inicjują takie akcje jak „godzina dla ziemi”. Absolutnie idiotyczne i bezmyślne. Chodzi im o to by na godzinę wygasić wszelkie elektroniczne urządzenia. Dlaczego ci durnie nie przyjmują do wiadomości, że rozruch osprzętu elektronicznego kosztuje o wiele więcej energii, niż gdyby działał jednostajnie? Tym bardziej, że jeśli zrobią to wszyscy naraz, spowodują szkodliwe fluktuacje. Ale im chodzi tylko o kabotyńskie, tanie efekciarstwo. Równie obłudni są aktywiści w terenie tzw. fundraiserzy. Chodzą po mieście w zielonych uniformach z deklaracjami i szukają naiwniaków. Manipulują, wymuszają wyrzuty sumienia trując o jakichś potrzebach fok czy czegoś. Jeśli wypełnimy tę ich deklarację, będą nam wyciągać miesięcznie z konta kilkadziesiąt zł. Ci ekopomyleńcy żerują na ludzkiej głupocie i niewiedzy.

W konkluzji, pragnę zauważyć, że z działalności takich „molochów” warto wyciągnąć wnioski. Jeśli pomagamy to może lepiej wesprzeć mniejsze organizacje, gdzie cała działalność jest bardziej transparentna. Takie z których organizatorami możemy się skontaktować i lepiej zapoznać z daną problematyką.

Piotr

Autor: Piotr

Piotr
List do Efezjan 6, 10-20

Komentarze na facebooku

komentarzy

One thought on “Co ukrywają maski stowarzyszeń filantropijnych?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *